środa, 26 sierpnia 2015

Z bloga Candelarii Molfese.


https://d1rf26t3pt6nos.cloudfront.net/htswqdoyt/image/upload/v1440469324/kzhferlixairs6gutlhv.jpg

TROCHĘ O POLSCE

I zaczęliśmy trasę po Europie. Pierwszy cel - Warszawa. O mieście nie mogę powiedzieć zbyt wiele, bo większość to był próby, próby i jeszcze raz próby. Ale jednej nocy poszliśmy na kolację i próbowałam typowe warszawskie jedzenie. Nazywa się to "Pierogui" i jest to coś w rodzaju nadziewanego makaronu. Pyszne! Warszawa zaskoczyła mnie niesamowicie! Tak jak powiedziałam, nie musiałam dużo chodzić, żeby zobaczyć tych cudownych ludzi. Ale o tym jest osobny rozdział. Mieliśmy konferencję prasową, która była dość zabawna, a przy dziennikarzach czuliśmy się bardzo dobrze. Ogólnie uwielbiam udzielać wywiadów, a tutaj było ich dużo. Kocham Warszawę za to, że mogłam spotkać moich fanów na Meet&Greet. Bardzo podobało nam się, bo byli czuli i imponowali mi, że uczyli się hiszpańskiego dla Violetty. To cudowne, że uczymy się języka, aby zrozumieć samych siebie. Jestem bardzo za to wdzięczna. Przed show w Warszawie mieliśmy mnóstwo wyczerpujących prób. Możecie sobie to wyobrazić. Mieliśmy miesiąc wakacji, zmieniliśmy wiele rzeczy i nie mogliśmy zatrzymać się ani na chwilę. Zrobiliśmy próby kilka całych koncertów. Ale nie narzekam, bo to lubię. Ale co było na stadionie.. Oszałamiające! Podczas próby byłam tak podekscytowana, a co dopiero na koncercie pełnym 23 tysięcy osób śpiewających i skaczących z nami. Totalny płacz! A w dzień pokazu.. Nerwy, adrenalina, emocje. To był spektakularny pokaz. Publiczność była niesamowita. Myślę, że był to jeden z najlepszych doświadczeń w moim życiu.  Warszawo, nigdy Was nie zapomnę! Zaraz potem udaliśmy się do Sleepera. Pamiętasz nasz Sleeper? To nasz dom na kółkach i na nim znowu objedziemy Europę. Podróż była spokojna. Ja jak zawsze byłam odpowiedzialna za filmy i.. Zapomniałam kabla łączącego komputer i telewizor, dlatego ciągle rozmawialiśmy i spaliśmy. Teraz jesteśmy w Krakowie! To miasto jest historią! Przyjechaliśmy i od razu z Facu i Barbie poszliśmy na spacer. Piękny dzień, słońce, ciepło. Idealny dzień na spacer, pyszne jedzenie - kupiłam trochę oczywiście! W następnym poście opowiem Wam o koncercie w Krakowie i o tym, jak bardzo jestem oczarowana tym miastem. Przesyłam całusy!
http://i.imgur.com/ARb9rIg.jpg?1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy